No właśnie ..... nie tylko działałam na niedokończonych kiedyś haftach. W zeszłym roku parę haftów rozpoczęłam i co najciekawsze ....... ukończyłam. Raczej nie były to spektakularne wielkościowo hafty.
Ale ukończone
No właśnie ..... nie tylko działałam na niedokończonych kiedyś haftach. W zeszłym roku parę haftów rozpoczęłam i co najciekawsze ....... ukończyłam. Raczej nie były to spektakularne wielkościowo hafty.
Ale ukończone
W związku z kontynuowaniem zabawy z UFO przez Kasię jest jakaś szansa na pokończenie kolejnych zalegających nie wiadomo gdzie (zanim zostały wyciągnięte na światło dzienne) haftów. Początki walki nie są jakieś spektakularne, ale zawsze do przodu.
Kasia z Krzyżykowego szaleństwa zorganizowała po raz kolejny już 8, zabawę w wykańczanie zalegających w szufladach, szafach, zaczętych prac krzyżykowych. I po raz kolejny mam możliwość uczestniczyć w tej zabawie. Nie da się ukryć że pomimo dość owocnego poprzedniego roku i ukończonych prac, jeszcze coś się znalazło........
Kasia z Krzyżykowe szaleństwo zorganizowała po raz kolejny zabawę w UFO
A że jestem posiadaczką i niezastąpioną twórczynią UFO-ków ( bardzo zdolna jestem pod tym względem) miałam okazję powalczyć z tymi które można by było wysadzić w kosmos......
Zgłoszenie poszło ...... tutaj ......
I ku mojemu największemu zdziwieniu i niedowierzaniu do tej chwili, poleciały w kosmos wszystkie 3 UFO-ki zgłoszone do zabawy.
W sumie to jakieś podsumowanie jest....
Tak prawdę powiedziawszy to w tym miesiącu nie postawiłam żadnego xxx na haftach zgłoszonych do zabawy tegorocznej....... bo sprawdziłam i się okazało, że udało mi się wykończyć UFO-ki ( oczywiście tylko, albo aż - te zgłoszone w tegorocznej edycji zabawy)
Irysy
no cóż mogę napisać, że samej mi trudno uwierzyć w to co się stało?
Miał być urlop, miało być szaleństwo krzyżykowe..... i było szaleństwo ale słoikowe.....
No cóż tak to bywa w sezonie "ogórkowym".
Patrząc na zmagania innych dziewczyn w zabawie - walki z UFO-kami to czasami tak po cichutku zazdroszczę tych tysięcy xxxxx i się zastanawiam - jak, jak to jest możliwe. Ja wiem, że wyszywam powoli, ale że aż tak?
Irysy ukończone... co by tu dalej.... padło na wzorek z bardzo dawnej zabawy u Mysi. Dla ochłody w upalne dni - zimowo.....
Zupełnie nie wiem jak to się stało, że umknął mi miesiąc.....
Jeden UFO-k udało się ukończyć - irysy,
W sumie to w połowie czerwca już miałam ukończony haft, zostało wtedy pranie prasowanie.... i zapomniałam wstawić posta na bloga.
Więc znalazło się w podsumowaniu lipca
wykończą mnie te na B. zanim ja wykończę obrazek 😏
Malutko kresek przybyło.... ale nawet nie wiem czy ktoś coś wypatrzy....
Walczę - kiepsko mi idzie - ale powoli, mozolnie brnę do końca.
Kontury w irysach - wiem, że to będzie wisienka na torcie, ale opornie idą. Nie jestem w stanie przy nich posiedzieć chwilę dłużej.... Dokończenie obrazka potrwa jeszcze chwilę.
Teraz jeszcze doszła praca na ogrodzie - choć w moim przypadku ogród to szumnie powiedziane.... raczej to są próby i chęć posiadania ogrodu.